PartnerForLife
Wybierz stronę
Po rozstaniu z moją dziewczyną nie mogę się pozbierać. Byliśmy razem kilka lat. Wiadomość o jej decyzji po prostu mnie dobiła. Powiedziała, że jej uczucie się wypaliło i chce być sama. Po paru miesiącach wyjechała za granicę. Nie spodziewałem się tego, kochałem ją do szaleństwa i wydawało mi się, że jesteśmy bardzo szczęśliwi. Minęło już ponad pół roku, mimo to dalej czuję się przygnębiony, jakiś taki pusty i wypalony. Nigdy nie czułem się tak źle. Nie wiem co dalej będzie. Nie umiem być taki jak kiedyś.
Krzysztof
Drogi Krzysztofie,
chcielibyśmy napisać Ci, że nic się nie stało, że to zaraz przejdzie, że wystarczy zrobić to lub tamto, a Twój nastrój błyskawicznie się poprawi. Niestety byłaby to nieprawda. Rozstanie z ukochaną osobą – czy to wskutek jej decyzji, konieczności wynikającej z czynników zewnętrznych czy śmierci - zawsze boli i pozostawia ogromną pustkę. Kiedyś po śmierci bliskiej osoby noszono żałobę – ubranie w kolorze czarnym lub czarną opaskę na rękawie – znak dla otoczenia, mówiący o stanie psychiki tej osoby – jej prawa do smutku, odmiennych zachowań, bycia „pod ochroną”. Tradycyjnie żałobę nosiło się rok – zakładano, że tyle czasu potrzebuje przeciętny człowiek, aby uporać się z pierwszym, ogromnym bólem i smutkiem po stracie najbliższej osoby. Nikt nie klepał takiej osoby po ramieniu ze słowami „nie martw się stary, będzie dobrze”, nikt nie pytał, czemu nie idzie do psychologa, nikt nie podsuwał jej nowinek o najnowszych lekach antydepresyjnych ani nie wyciągał na imprezy. Smutek i ból po stracie kogoś – nieważne czy była to śmierć bliskiej osoby czy zranione serce nieszczęśliwie zakochanego nastolatka - budziła powszechny szacunek i wewnętrzny nakaz zachowywania się wobec takiej osoby z wyjątkowym wyczuciem, zrozumieniem i tolerancją.
Dzisiejsza kultura promuje sukces, optymizm, uśmiech na twarzy. Smutek, ból czy rozpacz uznano za uczucia negatywne, które należy zlikwidować lub przynajmniej zminimalizować. Uznano, że na żałobę szkoda czasu, a uczucia pojawiające się po bolesnych wydarzeniach trzeba szybko i skutecznie „leczyć” - farmakologicznie bądź terapią.
Daj sobie Krzysztofie jeszcze trochę czasu. Nie tłum pojawiających się uczuć i myśli. Potrzebujesz czasu na zaakceptowanie nowej sytuacji, transformację Twoich uczuć, przewartościowanie pewnych rzeczy. Nie unikaj ludzi, ale i nie przymuszaj się do ich towarzystwa, jeśli w danej chwili wolałbyś być sam. Dbaj o zdrowie, odżywianie, uprawiaj sport lub zapewnij sobie inny wysiłek fizyczny. Stopniowo, bardzo powoli, Twoje samopoczucie powinno się polepszać. Jeśli w Twoim nastroju nie pojawią się żadne zmiany, żadne iskierki lepszego samopoczucia czy nawet drobne radości – spróbuj za jakiś czas skorzystać z pomocy specjalisty – lekarza lub psychologa.
Redakcja
Pozostałe porady:
- Czy warto unikać krytyki?
- Zakochany bez wzajemności...
- Idealna kandydatka na żonę
- Piękne kobiety...
- Powierzchowna ocena
- Tylko wygląd?
- Czy partner musi być ideałem?
- Czy tolerować wady partnera?
- Jak znaleźć odpowiedniego partnera?
- Pojawia się i znika...
- Pierwsza miłość
- Dziewczyna z trudnym dzieciństwem
- Pociąg do męskich facetów
- Rutyna w związku - czy się rozstać?
- Niedostępne kobiety
- Zdrada przez internet
- Kryzysowa narzeczona
- Edukacyjny mezalians
- Jak zaufać?
- Gdzie Ci mężczyźni?


