PartnerForLife
Wybierz stronę
Ewa była moją pierwszą i największą miłością. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Chodziłem jak pijany ze szczęścia, gdy zgodziła się ze mną być. Niestety rozstaliśmy się. Nie chcę pisać o szczegółach, ale była to głównie decyzja Ewy.
Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz? Od naszego rozstania minęło kilka lat, a ja ciągle mam w głowie tylko ją. Od tamtego czasu nie byłem z żadną kobietą dłużej niż kilka tygodni. Jakoś nie potrafię znowu się zakochać. Każdą nową partnerkę porównuję w myślach do Ewy i czuję, że to nie to. Zaliczam kolejne przelotne związki i czekam. Czy będę w stanie znowu kochać tak mocno jak kiedyś?
Jacek
Drogi Jacku,
pierwsza miłość związana jest zazwyczaj z ogromnymi, autentycznymi, nietłumionymi emocjami. Wchodzimy w to pierwsze, poważne uczucie bez wcześniejszych - dobrych czy złych – doświadczeń, pełni ufności, pozbawieni bagażu przewidywań, lęków, dystansu. Jesteśmy zakochani i rozpiera nas szczęście, chce nam śmiać, tańczyć, śpiewać, prawie krzyczeć z radości. Pragniemy każdą wolną chwilę spędzać razem, patrząc sobie w oczy, rozmawiając, trzymając się za ręce, całując, pieszcząc. Dla naszego organizmu te nowe, intensywne doznania są prawdziwym szokiem – w naszym mózgu dochodzi do chemicznej burzy, a w organizmie nagle wzrasta lub rozpoczyna się intensywna produkcja miłosnych hormonów. Fenyloetyloamina odpowiada za stan miłosnej euforii i poczucie, że dzięki miłości możemy przenosić góry. Neoadrenalina daje zakochanym niezwykły przypływ energii i poczucie bycia “pijanym ze szczęścia”. Wzrost poziomu kolejnego hormonu - dopaminy, sprawia, że na obiekt swoich uczuć patrzymy przez różowe okulary, a jego wady bagatelizujemy. Już sama obecność czy spojrzenie osoby, w której jesteśmy zakochani, a nawet myśl o niej sprawia, że nasz organizm dostaje nową "działkę" miłosnych hormonów.
Te bardzo silne emocje i odczucia, wywołane miłosną chemią naszego organizmu są niestety nietrwałe. Nawet w najbardziej udanym związku ten niezwykle pobudzający etap zakochania musi się skończyć. Po maksymalnie 4 latach miłosne hormony przestają działać, a oparty na dotychczasowych emocjach związek musi znaleźć inne fundamenty albo...rozpada się. Te nowe fundamenty to wspólne cele życiowe, zrozumienie, zaufanie, szacunek, przyjaźń i wynikająca z tej harmonii uczuć seksualna namiętność. W osiągnięciu tego stanu pomagają nam inne hormony charakterystyczne dla tego etapu związku – endorfiny, wywołujące trwające latami uczucia szczęścia, spokoju i bezpieczeństwa.
Osoby, które intensywnie przeżyły swoją pierwszą miłość i których związek nie przetrwał dłużej niż wstępny etap szaleńczego zakochania, mają tendencje do jednostronnego definiowania miłości. Uczucie to kojarzy im się jedynie z emocjami, które przeżyli podczas fazy zakochania. Związki, w których etap ten jest mniej intensywny lub po prostu go nie ma, wydają im się uboższe.
Jest w Tobie Jacku silne wspomnienie tamtego uczucia, intensywnego i niezapomnianego, jak każda pierwsza miłość. Od tamtej pory nie zakochałeś się i Twój organizm nie zalał Cię nową falą miłosnych hormonów. Z tego powodu kolejne partnerki wydają Ci się gorsze, a uczucia pozbawione smaku i intensywności. W pewnym sensie sam sabotujesz swoje nowe związki, przekreślając ich wartość tylko dlatego, że nie dają Ci emocji związanych z etapem zakochania. Pamiętaj, że nawet najbardziej intensywne uczucia dwojga zakochanych muszą w końcu transformować i zmienić się w inne, z pozoru mniej intensywne, w rzeczywistości głębsze, spokojniejsze, a przez to trwalsze, bardziej satysfakcjonujące.
Możesz Jacku dalej czekać na wielką, szaloną miłość, na osobę, która oczaruje Cię - podobnie jak Ewa - od pierwszego wejrzenia, przy której znowu poczujesz wielkie emocje zakochania. Nawet jeśli tak się stanie, emocje te będą nietrwałe i zawsze będziesz musiał zmierzyć się w końcu z etapem dojrzewania uczuć. Może więc zamiast czekać na falę miłosnych hormonów, spróbuj powoli zbudować nowy związek. Związek, w którym nie będzie na początku wielkiej płomiennej miłości, ale w którym uczucia będą spokojnie dojrzewać, aby osiągnąć poziom o wiele głębszy, niż dotąd doświadczyłeś.
Podobno Hindusi mówią: “Wy Europejczycy dostajecie wielką miłość jak gorącą zupę, a potem pozwalacie, aby powoli wystygła. My Hindusi, dostajemy miłość jak zimną zupę i powoli ją podgrzewamy, aby stała się bardzo gorąca”. Może warto spróbować?
Redakcja
Pozostałe porady:
- Czy warto unikać krytyki?
- Zakochany bez wzajemności...
- Idealna kandydatka na żonę
- Piękne kobiety...
- Powierzchowna ocena
- Tylko wygląd?
- Czy partner musi być ideałem?
- Czy tolerować wady partnera?
- Jak znaleźć odpowiedniego partnera?
- Pojawia się i znika...
- Straciłem dziewczynę...
- Dziewczyna z trudnym dzieciństwem
- Pociąg do męskich facetów
- Rutyna w związku - czy się rozstać?
- Niedostępne kobiety
- Zdrada przez internet
- Kryzysowa narzeczona
- Edukacyjny mezalians
- Jak zaufać?
- Gdzie Ci mężczyźni?


