PartnerForLife - ekskluzywny serwis dla singli
 
 
 
 
 
 

Kupię wielką torbę jabłekW damsko – męskim kotle... Zbiór felietonów Rafała Jaworskiego

Pewnego razu spóźniłem się na pociąg. Zupełnie jak Linda w „Przypadku” Krzysztofa Kieślowskiego albo jak Gwyneth Patrol w „Przypadkowej dziewczynie”, której nie udało się dobiec do wagonika metra. Spóźnienie oznaczało zmianę. W ich wypadku – znaczącą. Linda, biegnąc za pociągiem, wpada na funkcjonariuszy MO, potrąca ich w biegu, po czym zostaje zatrzymany w areszcie, gdzie poznaje opozycjonistów… Gwyneth Patrol, której uciekło metro, postanawia zrezygnować z wyjazdu i wraca do domu wcześniej, niż zwykle. Gdyby wróciła o stałej porze, nie zastałaby swojego partnera w łóżku z inną…

W moim przypadku nie wydarzyło się nic tak znaczącego ani tym bardziej dramatycznego. Utknąłem po prostu w mieście oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Była niedziela, więc chcąc doczekać do pory odjazdu następnego pociągu, musiałem zaszyć się gdzieś na prawie trzy godziny. Najbliżej była galeria; tu od razu, niczym w skeczu „młodego Stuhra”, mógłbym wyjaśnić czytelnikom co to była za galeria: „No coś ty, głupia? Handlowa!” Zatem polazłem do galerii handlowej, sam nie wiem po co. Pogapić się na wystawy sklepowe? Przepłacić za kawę w plastikowym kubku?

Po jakichś piętnastu minutach mijania szyldów markowych sklepów i ludzi, którzy całym swoim wyglądem – chodem, wyrazem twarzy i odzieniem – zdawali się mówić: „jak ja pasuję do tego miejsca!”, rozbolała mnie głowa. Ale przynajmniej pojawił się jakiś cel: zlokalizowanie apteki i zakup środka polecanego przez „Goździkową” (tu znów posłużę się „Stuhrem”: „mówię ci, Kryśka, jaką oni tu mają aptekę!”). Potem pomyślałem, że skoro już załapałem się na nieprzewidziane zwiedzanie galerii, hm... handlowej, to przynajmniej zrobię w niej zakupy. Żona ucieszy się z butelki czerwonego wina, a ja z opakowania prawdziwego sera szwajcarskiego, który im bardziej śmierdzi, tym lepiej smakuje.

Po drodze, prowadząc wózek i pakując do niego zakupy, gdzieś między stoiskiem z przyprawami a regałami, na których piętrzyły się słoiki z oliwkami i owocami morza w marynatach, spotkałem koleżankę ze starych lat. Właściwie nic się nie zmieniła od czasu, kiedy widziałem ją ostatnio. Oczywiście, kiedy kogoś nie widuje się przez lata, to w chwili niespodziewanego spotkania następuje parosekundowy moment pustki pamięciowej, ale zaraz potem wszystko staje się jasne. „Ach, witaj!” – powiedziałem rozkładając ramiona. Padło standardowe pytanie: „co u ciebie słychać?” i nagle ona wypuściła z siebie prawdziwy potok słów. Podczas kilkuminutowej rozmowy, czy właściwie jej monologu, streściła mi swoje ostatnie dwanaście lat życia: „A wiesz, u mnie nie za dobrze, po prostu się nie ułożyło, chyba za wcześnie to wszystko, to znaczy za wcześnie wyszłam za mąż. Rozstaliśmy się, na szczęście, i teraz tak sobie żyję w zawieszeniu i czekam co dalej. Muszę jakoś ułożyć sobie życie, to znaczy nie jakoś, ale dobrze, tak żeby mi było dobrze… Boże, jak dobrze, że nie mamy dzieci. Nie chodzi mi o to, żebym nie chciała, ale teraz po takim rozstaniu, byłyby po prostu nieszczęśliwe. A ty masz dzieci?”

Stałem osłupiały i słuchałem jej rzeki słów. Czułem się niezręcznie, bo zwykłym pytaniem „co słychać?”, wywołałem prawdziwą lawinę zwierzeń. Z drugiej strony to była przecież szczera odpowiedź. Nie żyjemy w Ameryce, gdzie na pytanie „How are you?” wszyscy niezmiennie udzielają odpowiedzi ”I’m fine!” i dodają „Thank you”, nawet jeśli wczoraj zmarła im babka, od miesiąca nie mogą spłacić kredytu, a syn rozbił nowy samochód. A może to tylko taki stereotyp?

Rozejrzałem się na boki, lustrując słoiczki z oliwkami i torebki z suszonymi ziołami, a potem spytałem mojej towarzyszki, czy nie pogawędzilibyśmy sobie gdzieś przy kawie, bo głupio tak stać między tymi regałami z jedzeniem.

Zamiast kawy piliśmy wino.

- Mój mąż odszedł ode mnie, bo urzekły go balony jakiejś gówniary – powiedziała. – Większe od moich – dodała, kiedy zauważyła, że gapię się na jej biust. Zmieszany, próbowałem coś tam mamrotać, że pewnie już żałuje swojej decyzji, że to chwilowe, bo my faceci myślimy różnymi organami, a powinniśmy tylko głową... Na moje pytanie, czy dokucza jej samotność, odparła: - Nie zawsze jestem sama. Za to coraz częściej przekonuję się, że faceci nie szukają swoich drugich połówek, tylko zadowalają się ćwiartkami... Wiesz, chciałabym pewnego dnia pójść na rynek, kupić całą torbę jabłek albo pomarańczy i rozsypać je, przypadkiem, na ziemię. Wtedy zjawiłby się ON, przeznaczony mi facet i pomógłby mi je pozbierać.

- A wtedy spojrzelibyście sobie w oczy i będziecie wiedzieć, że jesteście dla siebie stworzeni - dokończyłem.

- Cóż, kiedy życie nie zawsze przypomina komedie romantyczne – stwierdziła.

A ja pomyślałem, że częściej, niż nam się to wydaje, tyle, że odzwierciedla głównie tę dramatyczniejszą część komedii. Po latach gorzkich rozczarowań, wy, kobiety, spotykacie się z i d e a l n y m facetem. Nagle po pół roku sielanki facet przestaje wam się wydawać idealny. Pewności nabieracie w chwili, kiedy zapyta, czy nie moglibyście trochę od siebie odpocząć. Pytanie w równym stopniu poniżej pasa, jak stwierdzenie: „Kochanie, to nie jest tak, jak myślisz!”, wypowiadane prze nagiego faceta, którego właśnie nakryto w łóżku z inną. Jest jeszcze kategoria paskudnych pytań i stwierdzeń, które mężczyzna może usłyszeć od kobiety. Słynne: „Czy nie moglibyśmy zostać po prostu przyjaciółmi?” zbija z tropu. No bo nie wiemy, czy mamy się cieszyć z tego, że dane nam będzie spotykać się poufale z kobietą, na której nam zależy, czy bić głową o mur z rozpaczy, że ona (w końcu tylko przyjaciółka!) nie pozwoli się dotknąć. Jeszcze bardziej boli stwierdzenie: „Nie przejmuj się, każdemu to się może przydarzyć”. Wtedy z wściekłością pytasz: „Ale dlaczego akurat mnie?” i zastanawiasz się, gdzie jest najbliższa poradnia seksuologiczna…

Pożegnałem koleżankę, wróciłem do domu, włączyłem jak zwykle radio. Otworzyłem wino, napełniłem kieliszki i słuchałem, jak czterech mądrali zastanawiało się na antenie, co to jest szczęście. Według nich synonimem szczęścia jest beztroska włóczęga po rynku ładnego miasta, na którym spotykamy od czasu do czasu dobrych znajomych. Wtedy przypomniałem sobie wyobrażenie o szczęściu mojej koleżanki – moment znalezienia partnera na całe życie: zakupy na rynku, taszczenie toreb pełnych pomarańczy albo jabłek, które przez nieuwagę wysypują się na ziemię. Nagle ktoś obcy pomaga je zbierać. Takie proste...

Nazajutrz zadzwonił telefon. Odbieram i słyszę znajomy głos: - Przepraszam, że tak ci wczoraj zatrułam głowę moimi problemami. Wiesz, po prostu po tych wszystkich kubłach lodowatej wody, kiedy odechciewa mi się wszystkiego, dobrze jest się komuś wygadać. Ciepłota serca wraca do normalnego stanu... A w ogóle wiesz skąd dzwonię? Nie, nie z galerii. Jestem na rynku, robię zakupy. Kupię wielką torbę jabłek. Albo pomarańczy.

Rafał Jaworski

 

Pozostałe felietony:

Być jak rewolwerowiec...

Być jak rewolwerowiec...
Zapewne niejednokrotnie stwierdzaliście zgodnym, męskim chórem: „To jest tak, że są dziewczyny i jest O n a...”. Ona dająca numer swojego telefonu...
czytaj całość

Kobieta w kuchni i mężczyzna przy samochodzie? Straszny widok!

Kobieta w kuchni i mężczyzna przy samochodzie? Straszny widok!
Reklamy, w których kobieta przedstawia zalety proszków do prania, a mężczyzna zachwala opony albo myje samochód, umacniają stereotypy i ograniczają płcie...
czytaj całość

Chart na wyścigach

Chart na wyścigach
Odpoczynek i odrobina relaksu nie są dziś trendy. A co jest? Szybkość, agresja, wykalkulowanie. Bądź rekinem, wszystko jedno czego – finansjery, polityki...
czytaj całość

Gra w singla

Gra w singla
Jakiś lekarz seksuolog zwierza się zagranicznej prasie, że od kilku miesięcy odwiedza go coraz więcej specjalistów z Wall Street: „Jestem wykończony...
czytaj całość

Pod pachą wino, a w ręku kwiaty

Pod pachą wino, a w ręku kwiaty
Jeśli dziewczyna, którą zaprosiłeś na kolację, niespodziewanie wyzna ci, że jest wegetarianką, lepiej nie podejmujcie rozmów na temat upodobań kulinarnych....
czytaj całość

Miłość do marmurów

Miłość do marmurów
Jerzy Bińczycki, nieodżałowany aktor i człowiek wielkiej klasy, zastanawiał się w jednym z wywiadów: „Jeśli ktoś mówi, że kocha swoją pracę, to co w takim...
czytaj całość

 
 
 

Najczęściej szukane

O tym się mówi

My dwoje Szukam kobiety We dwoje Szukam mężczyzny Randki Single Biuro matrymonialne Szukam partnera Szukam partnerki Szukam męża Szukam żony Poznam panią Poznam pana Ambitni single Zawieranie znajomości Szukam partnerki mazowieckie Szukam partnerki do tańca Atrakcyjny mężczyzna Kobieta pozna mężczyznę Anonse randkowe partner Wspaniali mężczyźni Atrakcyjni single Poznam cudownego mężczyznę Inteligentni single Flirtowanie porady Nowa miłość Kobieta pozna romantycznego mężczyznę Polski serwis randkowy partner Kojarzenie par Poznam kandydata na męża Portal single Druga połówka Poznam mężczyznę Poznam wykształconego mężczyznę Randki świętokrzyskie Randki pomorskie Randki podlaskie Pan szuka Pani Poznam towarzysza życia Poznam sympatycznego mężczyznę Poznam singla Poznam romantycznego mężczyznę Poznam porządnego mężczyznę Mężczyzna szuka partnerki mazowieckie Wakacje dla singli Spotkania towarzyskie Szukam singielki Szukam przyjaciółki Ogłoszenia matrymonialne Szukam porządnego mężczyzny Szukam mężczyzny z klasą na sylwestra Klub dla singli Poznam ją po 30 Randki dolnośląskie Szukam kobiety na sylwestra Randki lubelskie Randki lubuskie Randki kujawsko-pomorskie Poznam partnera do tańca Poznam drugą połówkę Poznam partnera na wesele Ciekawi i wyjątkowi single

 
 

realizacja: webCare