PartnerForLife
Wybierz stronę
Kompromisy w związku - zwycięstwo czy przegrana?Porady nasze

Nie ma dwóch takich samych osób, nawet bliźniaki jednojajowe nie są przecież identyczne. Różnimy się między sobą i dzięki temu bogactwu: różnorodności charakterów, doświadczeń życiowych i pochodzenia, każda relacja jaka zawiązuje się miedzy dwojgiem ludzi jest niepowtarzalna. Można na to spojrzeć z dwóch skrajnych perspektyw: z jednej strony postrzegać tą różnorodność jako szansę na wzajemne ubogacanie się obu osób i lekarstwo na rutynę w związku, z drugiej jednak strony widzieć w tych odmiennościach źródło konfliktów.
Niezależnie od tego, którą perspektywę się przyjmie, konflikty prędzej czy później pojawią się w każdym związku; różnica będzie polegała jedynie na ich częstotliwości, wadze, czasie trwania i sposobie rozwiązania. Właśnie sposób rozwiązania i droga dojścia do tego etapu sprawia, że konflikt wynikający z odmiennych oczekiwań i pragnień dwojga ludzi może przyczynić się do wzmocnienia i pogłębienia relacji lub do jej osłabienia. Innymi słowy, z konfliktu może wyjść zwycięsko dwoje ludzi lub tylko jedno z nich; jeśli zaś jedno to drugie zawsze będzie zranione, a poczucie krzywdy może długo jeszcze pozostać w jego sercu.
Jednym ze sposobów wyjścia z sytuacji konfliktowej – czyli niekoniecznie takiej, gdy sprawa jest już postawiona na ostrzu noża, ale takiej, która do kryzysu może prowadzić, jest kompromis. Co ciekawe, skojarzenia z tym słowem bywają skrajnie różne. Wynikać może to z odmiennego sposobu rozumienia, czym jest on w swej istocie. Bo przecież w życiu często bywa tak, ze dwoje ludzi wypowiada to samo słowo, a rozumie je zupełnie inaczej. Najgorzej, gdy oboje są tego nieświadomi; jeszcze gorzej, gdy chodzi o tak ważne słowo jak miłość.
Żeby zobrazować to, o czym piszę, przywołam przykłady dwóch sytuacji z życia wziętych.
- Sytuacja 1 – dwoje młodych ludzi od 3 lat są ze sobą, oboje z wyższym wykształceniem, poznali się na studiach, studiowali razem na tym samym kierunku. W rozmowie na temat konfliktów w związku on mówi: „Umiejętność dochodzenia do kompromisu to jednak podstawa związku, i nie chodzi o rzeczy wielkie, ale zwyczajne, codzienne; choćby to gdy oboje mamy ochotę w odmienny sposób spędzić wspólnie wolny czas. Znam ludzi, którzy nie potrafią pójść na kompromis i nagle okazuje się, że po dwóch latach, myślą o rozstaniu, choć wcześniej uznawali, że będą ze sobą do końca”.
- Sytuacja 2 - dwoje młodych ludzi od 3 lat są ze sobą, oboje z wyższym wykształceniem, poznali się na studiach, studiowali razem na tym samym kierunku. Ona jest zdania, że nie będzie wchodzić w „żadne zgniłe kompromisy”, nawet z własnym partnerem. Dlaczego? Bo wie, co jest słuszne. Niezależnie od tego, czy ktoś obiektywnie znający się lepiej na jakiejś sprawie powie jej, że nie ma racji, każde odstępstwo od tego co postanowiła, jest „zdradą siebie”.
Dwie skrajne postawy, dwa różne sposoby patrzenia na kompromis. Na czym więc polega to, co dla jednych jest błogosławieństwem, a dla innych przekleństwem? „Słownik Języka Polskiego” podaje dwa znaczenia tego słowa, wzajemnie uzupełniające się:
Kompromis
- porozumienie osiągnięte w wyniku wzajemnych ustępstw”
- odstępstwo od zasad, założeń lub poglądów w imię ważnych celów lub dla praktycznych korzyści”
Wydaje się, że w pierwszej z opisanych sytuacji ów mężczyzna przyjmuje rozumienie kompromisu jako „porozumienie osiągnięte w wyniku wzajemnych ustępstw”. Kobieta z drugiej sytuacji skupia się raczej na akcentowaniu odstępstwa od własnych zasad. Ale czy aby na pewno? Jeśli ktoś wszystkie kompromisy określa mianem „zgniłych” znaczy, że nie dostrzega drugiej części powyższej definicji, która określa powód owego odstępstwa, a mianowicie „w imię ważnych celów lub dla praktycznych korzyści”. Nie musi to być więc zdradą siebie, bo „mój pogląd” to nie to samo co „ja”. Poza tym, nie każdy pogląd, który posiadamy jest słuszny i tak samo ważny, a osoba, która ma realne spojrzenie na samego siebie, dopuszcza możliwość tego, iż może się mylić.
Niemniej ważną kwestią jest to, że kompromis to nie to samo co przekonanie jednej osoby przez drugą do własnej racji albo skłonienie jej do tego, by postąpiła tak jak chcemy. Nie jest też uległością wobec drugiego człowieka. Jeśli jednak ktoś rozumie go w ten sposób, naturalne jest, że boi się wchodzić w kompromisy. Powód jest prosty - są one zawsze rozumiane jako przegrana.
Warto więc spojrzeć na pozytywne strony tej formy porozumienia. Jeśli jest ona prawidłowo rozumiana, to tak naprawdę gdy uda się ją osiągnąć, wygrywają obie strony. Co więcej, często wygrywa też związek dwóch osób. „Wzajemne ustępstwa”, „ważne cele” „praktyczne korzyści” to wyrażenia - klucze, które usuwają obawy wynikające ze złego rozumienia kompromisu. Dwie strony ustępują, ale też dwie zyskują. Ktoś, czytając te słowa może powiedzieć „łatwo pisać o tym, trudniej wykonać” – zgadzam się w zupełności, bo umiejętność godzenia różnych pragnień i potrzeb czy to w małżeństwie, czy w przyjaźnie nie zawsze jest łatwa i trzeba się jej uczyć.
Czy jednak zawsze kompromis przynosi korzyści, czy każdy jest wygraną? Oczywiście, że nie! Dlaczego? Ano dlatego, że w każdym z nas jest mniej lub więcej egoizmu i czasem wymagamy, by ktoś zaspokoił nasze pragnienia nie zważając na jego dobro. Nie zawsze musi tu chodzić o złą wolę czy nieliczenie się z potrzebami innych. Przyczyną bywa po prostu nieznajomość drugiej osoby lub brak empatii, czy nawet zwykłej wyobraźni.
Nawet jeśli Twój partner / partnerka jest wspaniałą osobą, może się zdążyć, że będzie wymagać od Ciebie zgody na coś, co nie przyniesie korzyści Wam obojgu, a wręcz przeciwnie - przyniesie szkodę. Nie ma sensu robić szczegółowej listy takich sytuacji, bo i tak niemożliwe byłoby zawrzeć w niej wszystkich przypadków. Niemniej można powiedzieć o kilku ogólnych zasadach.
Nie zgadzaj się na kompromis jeśli to, czego wymaga od Ciebie druga osoba:
- poniża Cię jako człowieka,
- czujesz, że świadczy to o braku szacunku do Ciebie, przedmiotowym traktowaniu (nie liczysz się Ty, tylko to co dzięki Tobie zostanie osiągnięte),
- jest sprzeczne z wyznawanymi przez Ciebie zasadami moralnymi czy religijnymi,
- może wyrządzić Ci krzywdę (psychiczną, fizyczną, materialną),
- widzisz, że chodzi tak naprawdę o to, co posiadasz, albo tylko o jakąś część Ciebie (np. ciało), a nie o Ciebie jako osobę.
Jeszcze jedna ważna rzecz. Niezależnie od tego jak wielki opór budzi w Tobie propozycja drugiej osoby, nic tak nie irytuje jak odpowiedź „nie, bo nie”, dlatego zawsze należy rozmawiać o tym „dlaczego nie?”. Generalnie szczera rozmowa jest lekarstwem na wiele problemów w związku. Im wcześniej będzie ona przez Was praktykowana, tym lepiej. Kobiety nie powinny myśleć w kategoriach: „jakby mu na mnie zależało, to by to wiedział” albo „powinien się domyślić”, a mężczyźni: „nie powiem o tym, co mnie rani, bo to niemęskie”. To może prowadzić tylko do nieporozumień. Różnimy się między sobą, dlatego najlepiej mówić o swoich odczuciach, wyjaśniać nasze oczekiwania i opory w szczerej rozmowie.
![]() | Krzysztof Pilch |
Pozostałe porady:
![]() | Partner w wieku ojca |
![]() | Seks na pierwszej randce |
![]() | Skuteczna komunikacja w związku |
![]() | Kto wpływa na nasz związek? |
![]() | Jak się kłócić? |
![]() | Mieszkać przed ślubem razem czy nie? |
![]() | Partnerstwo czy tradycyjny damsko – męski podział ról w związku? |
![]() | Intercyza – rozsądek czy brak zaufania? |
![]() | Zazdrość – zdrowa emocja czy niszcząca obsesja? |
![]() | Potrzeba bliskości a potrzeba wolności w związku |
![]() | Poszukiwanie partnera przez internet |
![]() | Fotografie w sieci |
![]() | Pierwszy e-mail |
![]() | Korespondencja w sieci |
![]() | Pierwsze wrażenie |
![]() | Rozmowy na pierwszej randce |
![]() | Związki na odległość |
![]() | My i nasze dzieciaki |





















